Tak to się teraz robi - KONKURS
10.08.2010 2:01 0 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Jude, Matt, Cinema, Cinema City, City, WallE, Gost, Filmowej
 To nie ściema, proszę nie regulować odbiorników :) Najpierw słów kilka o komedii "Tak to się teraz robi" (produkcja twórców Juno i Mała Miss)
Kassie (Jennifer Aniston), wykształcona singielka, dochodzi do wniosku, że najwyższy czas na dziecko. Jej najbliższy przyjaciel, neurotyczny Wally (Jason Bateman) ma mieszane uczucia odnośnie samotnego macierzyństwa, ale Kassie stawia na swoim, mimo że oznacza to skorzystanie z pomocy dawcy spermy. W ostatniej chwili następuje całkiem nieoczekiwana podmiana. Sprawa wychodzi na jaw siedem lat później, gdy Wally poznaje nieco neurotycznego synka Kassie.
A teraz do rzeczy. Pierwszy konkurs na kino-dvd przygotowany przy współpracy z Klubem Filmowym Orange. Do zgarnięcia 10 podwójnych wejściówek na przedpremierowy pokaz "Tak to się teraz robi", który odbędzie się 19 sierpnia (czwartek) o godz 20:00 w kinie Cinema City Bemowo w Warszawie. Co trzeba zrobić? Wystarczy przesłać na mojego maila kino-dvd@go2.pl odpowiedź na poniższe, wymagające niebywałej wiedzy filmowej, pytanie:
W jakim popularnym serialu komediowym zagrała Jennifer Aniston? a) Cudowne lata b) Przyjaciele c) 90210 Beverly Hills d) w żadnym z powyższych
Mail (prośba, aby w temacie wpisać Konkurs) z prawidłową odpowiedzią zapewnia udział w losowaniu wejściówek. Od razu uprzedzam, że wszelkie dodatki w postaci dowcipów, wierszyków, jpg'ów i wszystkiego innego co pozytywne i zabawne, są kategorycznie dozwolone (a nawet wskazane :P). Na maile czekam do 12.08.2010 (czwartek) do godz 20:00. Zwycięzcy otrzymają maila zwrotnego z instrukcją co dalej.
Szanse na wygraną są naprawdę duże. Good luck :) Czytaj więcej »
| #10 SHORT FILMS: Nuit Blanche
08.08.2010 1:10 1 wyświetleń 0 komentarzy

Directed by: Arev Manoukian Czytaj więcej »
| Incepcja (2010 - kino)
02.08.2010 22:08 0 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Jednak, Time, Każda, Moje, Do, Jens
 Incepcja rozkręca się baardzooo szybko. Podobnie jak w Mrocznym Rycerzu akcja nie zwalnia ani na moment, efekty specjalne chwilami wbijają w fotel (zmiana grawitacji – jak oni to nakręcili?), a dynamiczna muzyka Hansa Zimmera (za utwór Time znowu go kocham, mistrzostwo świata) doskonale komponuje się z obrazem. Nolan stopniowo odkrywa prawie wszystkie elementy zaskakującej fabuły i aż trudno uwierzyć, że tak fantastycznie pokręcona i nieprzewidywalna intryga (która z każdą kolejną minutą kiełbasi się coraz bardziej), jest tak klarowna i przejrzysta.
Incepcja to kapitalne widowisko, przy czym zmuszające do wysiłku nawet najbardziej rozleniwione szare komórki. Tego filmu nie da się oglądać ot tak, będąc biernym, obojętnym, nastawionym tylko na bezmyślną rozpierduchę. Tu trzeba być uważnym, na bieżąco analizować wydarzenia, łączyć mniej lub bardziej oczywiste elementy układanki. W trakcie seansu cały czas miałem wrażenie, że jestem wciągany w świat, jakiego jeszcze nikt nie wykreował. W historię, której nikt nie opowiedział. Nolan zaskoczył mnie swoim oryginalnym pomysłem, zafascynował i w końcu wciągnął niczym odkurzacz. To jeden z tych nielicznych filmów, który się chłonie bo nie da się go ot tak rozgryźć, przewidzieć co za chwilę się wydarzy. Do tego dochodzą jeszcze bohaterowie, którzy nie są wypełniaczem na zasadzie „są, bo muszą”. Ich postępowanie jest wiarygodne, a towarzyszące im emocje, rozterki autentycznie poruszają. Realizm tej napompowanej efektami niewiarygodnej opowieści jest uderzający. Tutaj szczególne brawa dla DiCaprio, który wykonał chyba najlepszą robotę w swojej karierze (m.in. moment, w którym rozmawia z żoną na gzymsie chwycił mnie centralnie za serce). Moim zdaniem Nolan nakręcił film będący kompletnie nową jakością kina popcornowego. Pomimo skomplikowania (co przecież nie jest domeną blockbusterów) Incepcja dalej pozostaje rozrywką przystępną dla praktycznie każdego widza. Jest tu wszystko, co najważniejsze: oryginalna i co ważne nieprzewidywalna fabuła, niespodziewane zwroty akcji, widowisko. Ogląda się to naprawdę bardzo dobrze, wróć, rewelacyjnie. A jednak czuje.. mały, acz denerwujący głód. Chodzi o zakończenie, czyli jakieś ostatnie 10-15 minut. Przez większą cześć filmu, pomimo jego złożoności i wielowymiarowości, panuje porządek. Nie ma żadnych nielogiczności, niedociągnięć, wszystko ma ręce i nogi (chociaż może wydawać się inaczej). Jednak pod koniec nagle pojawiają się niedopowiedzenia i urwane ujęcia (choćby moment wybudzenia Cobba i Saito). W „Wyspie tajemnic” Martina Scorsese film wieńczyło w miarę oczywiste zakończenie. Jednak im dłużej człowiek myślał nad poszczególnymi detalami całego filmu tym więcej wątpliwości się pojawiało. W Incepcji pod koniec wprowadzono jeden, dwa momenty, które wiemy, że mają miejsce, ale ich przebieg zostaje ukryty. Możemy się tylko domyślać co się stało i przez pryzmat tej niewiedzy interpretować sobie zakończenie. Każdy zadaje sobie pytanie czy to w końcu „był czy nie był” (wiadomo o co chodzi, moim zdaniem był), ale niestety ta niepewność nie wynika z całej 2 godzinnej fabuły, a z samej końcówki, która została zwyczajnie pocięta w najbardziej potrzebnych do zrozumienia momentach. Zabieg prosty, skuteczny, ale czy właściwy? Pytanie jakie śmignęło mi przez głowę to czy ten film rzeczywiście kończy się tak tajemniczo, czy zwyczajnie ma niedociągnięcia (brak pomysłu na fabularne wkręcenie widza?), które przy tak skomplikowanym skrypcie widz bierze za kolejne łamigłówki..? Zapewne kolejne podejście do Incepcji, już bardziej na chłodno, w jakimś stopniu rozwieje wątpliwości lub (czego się obawiam) może przynieść lekkie rozczarowanie (podobnie jak w Mrocznym Rycerzu, dalej będzie to film stanowiący doskonałą rozrywkę, ale zgrzyty w scenariuszu będą o wiele bardziej widoczne przez co pojawi się więcej pytań niż odpowiedzi).

Wg mnie Incepcja nie jest arcydziełem, choć w pierwszej chwili po obejrzeniu filmu nic bardziej sensownego do głowy nie przychodzi. W końcu 2 godziny zaskakującego, innowacyjnego scenariusza i doskonałych efektów specjalnych robi swoje. To doskonała rozrywka, przy której ocena tradycyjnych blockbusterów spada minimum o 2 oczka. Nie ma się co czarować, poprzeczka dla kina popcornowego została wysoko zawieszona i podejrzewam, że długo, długo nikt jej nie przeskoczy. Końcówka filmu wg mnie lekko niedopracowana, ale to moje czysto subiektywne wrażenie, mogę się mylić (jestem w mniejszości, wszyscy się zachwycają). Poza tym to ostatnie ujęcie (wcale nie tak zaskakujące), które kończy film w tak idealnym momencie... Chyba każdy uśmiechnął się pod nosem :) Trzeba zobaczyć, polecam.
::::::::::::::::: 9/10 ::::::::::::::::: Czytaj więcej »
| ZWIASTUNY: Sucker Punch (2011)
30.07.2010 17:45 2 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Largo, Punkt
Scenariusz & reżyseria: Zack Snyder <(a href="http://www.kino-dvd.pl/2009/03/300-2006-kino-dvd.html">300, Watchmen, wkrótce Strażnicy Ga'Hoole) Muzyka i zdjęcia: Tyler Bates i Larry Fong <(a href="http://www.kino-dvd.pl/2009/03/300-2006-kino-dvd.html">300, Watchmen)
KONIECZNIE W HD
Wygląda na to, że Snyder znowu da radę i wykręci widowiskowy hit. Oby :) Czytaj więcej »
| Pandorum (2009 - dvd)
28.07.2010 23:49 1 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Matt, Do, Kilar
 Dwóch astronautów budzi się z hibernacji na opuszczonym statku kosmicznym. Nie pamiętają, na czym polegała ich misja, nie wiedzą, co spowodowało nagłe przebudzenie, i, co gorsze, gdzie podziała się 60 tysięczna załoga. Prócz bicia własnych serc słyszą jedynie dudnienie dochodzące z głębi statku (o całkiem fajnej nazwie Elyssium).
Myślę, że ten krótki zarys fabularny nie pozostawia złudzeń co do tego z jaką rozrywką mamy do czynienia. Podobne historie, czyli zwiedzanie tajemniczo wyludnionego statku kosmicznego (czy też stacji kosmicznej, planety) kryjącego w sobie różne niespodzianki typu „BU!”, przewijały się przez kina i tv niejednokrotnie. Pandorum to kolejny tego typu film i trzeba powiedzieć, że absolutnie nie powala, nie wnosi do gatunku niczego nowego, wręcz przeciwnie, jedzie po schematach jak mało który film, ale, o dziwo, ogląda się go naprawdę dobrze. Mamy zatem wielki statek z ciemnymi, metalowymi korytarzami ala Obcy, znajdą się również potworki przypominające te z Zejścia, oraz klimat podobny do znienawidzonego i uwielbianego Ukrytego wymiaru. Widać, że Pandorum nie jest wysokobudżetową produkcją, ale twórcy umiejętnie wykorzystali to co mieli, przez co nie ma tu momentów lepszych czy gorszych. Prawdziwa scenografia (której jest sporo) robi dobre wrażenie, kilka sekwencji komputerowych też jest niczego sobie, a muzyka przyzwoicie podkręca klimat grozy. Reszta również bez rewelacji, nie zabraknie bowiem szczypty idiotyzmów (np. wytłumaczenie obecności zombiaków) oraz schematów, których jest aż nadto (reżyser i jednocześnie scenarzysta miał sporo czasu aby nazbierać te najlepsze bowiem nad filmem pracował 7 lat). Główni bohaterowie muszą przywrócić zasilanie statku, a to wymaga wędrówki do reaktora, który znajduje się po drugiej stronie statku (oczywiście). Zatem jeden z nich przemierza ciemne korytarze odkrywając morderczych zombiaków (elementy grozy), wygimnastykowaną i seksowną laskę od której trudno oderwać wzrok (aż trudno uwierzyć, że to aktorka pochodzenia niemieckiego), panią inż. genetyki (elementy fabuły, wyjaśnia co się stało z załogą), oraz jegomościa uważającego się za rolnika, a fikającego jak Liu Kang z Mortal Kombat (elementy akcji). Przez nieco ponad godzinę dream team gania po statku walcząc, skradając się, uciekając i odkrywając nowe, ciekawe pomieszczenia serwując tym samym oklepaną, ale lekkostrawną przygodę. Poza tym trzeba przyznać, że intryga związana ze statkiem, misją, chorobą Pandorum (taka odmiana choroby lokomocyjnej) i dwoma głównymi bohaterami jest całkiem przyzwoicie zakręcona. Nie jest to może łamigłówka najwyższych lotów, ale zakończenie filmu, pomimo sporej przewidywalności, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Do Pandorum pasują wszystkie określenia typu: fajny, spoko, w porządku, do obejrzenia itp. Wydanej w ciemno kasy na dvd nie żałuje i polecam przy okazji zobaczyć – nie wymagając nie wiadomo czego mix horroru, thrillera, akcji i przygody jakim jest Pandorum stanowi przyzwoitą rozrywkę na sobotni wieczór. Poza tym, od czasu udanego W stronę słońca Danny’ego Boyle’a chyba nie było niczego w klimatach SF (nie licząc blockbusterów typu Star Trek), a te elementy w Pandorum naprawdę dają radę.
::::::::::::::::: 6+/10 ::::::::::::::::: Kilka słów o wydaniu DVD CENA: od 39,90 Format obrazu: 16:9 dźwięk: 5.1 (DD) lektor + napisy PL Wszystkie dodatki z polskimi napisami. Wywiady 6 krótkich wywiadów z kolejnymi osobami: Dennis Quaid, Ben Foster, Cam Gigandet, Antje Trauem, Cung Le, Christian Alvert. Z planu Bardzo fajny, długi materiał z planu bez żadnego komentarza. Można z boku zobaczyć, jak ekipa kręciła poszczególne sceny. Poza tym często kamera ‘oprowadza’ po planie pokazując elementy scenografi (metalowe tunele i platformy robią wrażenie). Czytaj więcej »
| Dwa lata później
23.07.2010 22:18 0 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Sale, Pana, Nigdy, Short, David
 Dzisiaj mijają dwa lata od pierwszego wpisu :) W zeszłym roku pisałem o tym jak blog powstał i jakie perypetie temu towarzyszyły, w tym roku poświęce wpis statystykom strony. Będzie dużo liczb, dużo procentów, ale myślę, że na swój sposób są to ciekawe informacje (no, przynajmniej dla mnie :) ). Oczywiście pod koniec znajdziecie garść ciekawych rodzynków.. :) Zatem w telegraficznym skrócie:
- w ciągu dwóch lat blog zaliczył niecałe 75 000 odsłon. - przez połowę 2008 roku strona zaliczyła ok 1800 odsłon. - w zeszłym roku (2009) stronę odwiedziło aż 39 947 gości - w tym roku (do dnia dzisiejszego) stronę odwiedziło już 32 964 gości - średnia odwiedzin w 2009 roku to 3328 odsłon - średnia odwiedzin w 2010 (do dzisiaj) to 4709 odsłon - ogólnie średnio w ciągu miesiąca kino-dvd odwiedza 3558 gości - ogólna średnia na dzień to ok 200-220 gości. - najlepszym miesiącem (pod względem odwiedzin) był styczeń tego roku: 9022 odsłon w ciągu miesiąca, średnio ok 350 odwiedzin dziennie (2 stycznia bylo 550 odsłon!). Mniejsze, ale i tak imponujące dla mnie wyniki były w listopadzie i grudniu 2009 roku: 7483 i 7708 w odwiedzin w ciągu miesiąca. Co tu dużo gadać, Avatar zrobił swoje (nawiasem mówiąc najczęśniej komentowany wpis) - najwięcej gości jest kolejno: z Warszawy, Poznania i Krakowa. - 75% odnajduje kino-dvd w wyszukiwarkach - 12,50% gości przybywa klikając w linki na innych stronach - 12,50% gości odwiedza kino-dvd z własnej, nie przymuszonej woli wklepując adres strony - blog ma ok 560 stałych czytelników - najwięcej odwiedzin przez wyszukiwarkę i zarazem najpoczytniejszą recenzją jest? Nie "Avatar", a recenzja "Jak wytresować smoka". - dochody z reklam są... zadowalające :P Nie są to kokosy, ale to co udało się zarobić spokojnie wystarczy mi na opłacanie domeny przez jakieś nastepne 5-6 lat.. :)
Reasumując, jestem zadowolony i mam nadzieję, że w przyszłym roku statsy będą jeszcze lepsze. Plany na przyszłość nie są jakoś specjalnie imponujące - dalej będę uprawiać profesjonalną amatorszczyznę w pisaniu recenzji :) i na pewno będę kontynuować serie Short Films (filmy krótkometrażowe). Także muzyczne zagadki wrócą do stałego repertuaru (jak tylko poprawie linki do obecnych), mam rownież szczerą nadzieję kontynuować cykl "z historią kina za pan brat", choć nie wiem czy się z tym wyrobie (chciałbym poświęcać filmom i stronie więcej czasu, ale póki co częstotliwość wpisów nie zmieni sie) Najbliższe wpisy prawdopdobnie będą o następujących filmach (nie wiem w jakiej kolejności i kiedy): - Incepcja (2010), reż. Christopher Nolan (Najbardziej oczekiwany film roku. Do tej pory widziałem jeden zwiastun, czytałem jedną zapowiedź i nic więcej nie chce wiedzieć. Mam nadzieje, że mnie zaskoczy, wciągnie, wymagluje i wciśnie w fotel :) - Okno na podwórze (1954), reż. Alfred Hitchcock - Garsoniera (1960), reż. Billy Wilder - Odyseja kosmiczna 2001 (1968), reż. Stanley Kubrick - Łowca androidów (1982), reż. Ridley Scott - Francuski Łącznik (1971), reż. William Friedkin - Pół żartem, pół serio (1959) reż. Billy Wilder - Pandorum (2009), reż. Christian Alvart - Saga Zmierzch: Zaćmienie (2010), reż. David Slade - REC 2 (2009), reż. Jaume Balagueró, Paco Plaza - Droga do szczęścia (2008), reż. Sam Mendes - Kobieta w błękitnej wodzie (2006), reż. M. Night Shyamalan - Kompania Braci (2001), serial - Gdzie mieszkają dzikie stwory (2009), reż. Spike Jonze i inne.
Na koniec garść rodzynów, które jakimś cudem prowadzą do mojego bloga (po wpisaniu w gogla): jak i gdzie obejżeć epoka lodowcowa 3 bylo nie minelo odcinki z 2010 roku pochodzenie nazwiska macheta mutant mia jak wyglądają wszy i gnidy zdjęcia laska z filmu rec najlepsze sceny okrucienstwa francuska komedia jeszcze dalej niż koniec świata jakim jestes pingwinem z madagaskaru mam 15 lat czy sprzedadza mi ckm surogycie surygacie panienka w mokrej koszulce władcy pierścieni ile odcinków nakręcono szymalan zabralem okulary 3d z kina nie dzialaja w domu jakie gory powstaly na podstawie wladca pierscieni filmy w ktorym ludzie ratuja ziemie czym zajmują się bękarty wojny? dziwki w chorwacji o co chodzi w avatarzeco znaczy że kino może być czymś więcej niż tylko fotelem i ekranem film moment w którym świat sie zatrzymał wyspa tajemnic o co tu chodzi pokaz jak sie podniecic film 300 recenzje o wychowaniu jak masz stek to daj poza tym dziki jestem. jake gyllenhaal ciasteczko jeff bridges i tytuły filmów w których grał morderce kartonowy edward cullen koszmar z krainy mammy mary elizabeth winstead naciekawsze tapety najbardziej oczywisty scenariusz nie ta epoka nie ten nastrój kojarzy, a jednak to zdjęcie kojarzy mi się z przeminęło z wiatrem blog pozwól mi wejść rose mcgowan jak zrobili jej karabin zamiast nogi scherlok holms gluwny aktor nazwisko smok porusz się wyskakujace piersi wyskakujące piersi film wyskakujące piersi gwiazd zagraj sobie sam w kotka i myszkę ! zboczone okrucieństwa zdech-niechnie piosenka z filmiku mama mi pozwoliła a po co mi wogóle taki brat muza dlaczego nie moge obejrzec sierocinca dziecia panowie walol konia wystąpił w roli agenta w tajne przez poufne film katastroficzny krecony kamera cyfrowa film o dzieciach mordercach film erotyczno romantyczny do obejrzenia film których nie obejrzysz do końca filmy porno dru berrymore nowe grupa fbi wybiera sie na szkolenie na wyspie komedie romantyczne gdzie glowni bohaterowie przez przypadek wychodza za maz straszne marnotrawstwo przestrzeni zastrzele was teraz - piksar ekranizacja komiksu poparzony bohater syro gacie film sf willis roboty film o superbohaterze luzaku ropa naftowa osada amerykanska zamach film akcja fbi are you mclovin film dziewczynka z dziurą w głowie horror ewolucja glupoty film film +kosmita +psychiatryk konie smoki swietna animacja Czytaj więcej »
| SHORT FILMS: Lovefield
20.07.2010 21:57 1 wyświetleń 0 komentarzy
by Mathieu Ratthe Czytaj więcej »
| Shrek Forever (2010 - kino)
11.07.2010 17:00 2 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Wiele, Aldo, Film, Kolejna, Do, Wojciech, Niestety, Jens
 Po obejrzeniu średnich kontynuacji Shreka miałem nadzieję, że ludzie z DreamWorks poprzestaną z oryginalnymi pomysłami na nowe przygody. Nic z tego. Ktoś gdzieś wykalkulował, że ta zmęczona kura zniesie jeszcze kilka złotych jaj i tak powstała, jak wieść gminna niesie, ostatnia już część pt. Shrek Forever. Ok, powiedzmy, że „do trzech razy sztuka z kontynuacjami”, może tym razem się uda.
W czwartej części przygód zielonego ogra mamy chwilowy powrót do przeszłości. Rozlatująca się chata, śmierdzące bagno, strach okolicznych mieszkańców straszących nabiciem na widły – to były czasy. Tęsknota za brakiem zobowiązań i odpowiedzialności za rodzinę, ogólnie za wolnością, gnębi Shreka coraz bardziej. Pewnego dnia na jego drodze staje mały typek o imieniu Rumpel (w tej roli mocno chybiony Cezary Pazura), który oferuje magiczny pakt: Shrek otrzyma jeden dzień wolności, czyli powrót do tego, co było przed uratowaniem Fiony, ale w zamian musi oddać Rumplowi jeden dzień swojego życia. Umowa zostaje podpisana i Shrek cofa się w czasie, aby straszyć ludzi, robić aniołka w bagnie, poznawać na nowo starych przyjaciół i odkryć, że Rumpel zrobił go w balona. No właśnie, czy poznawanie na nowo starych bohaterów w nieco odmienionych rolach to fajny czy nie fajny pomysł? Wg mnie ok. Szczególnie, że dzięki temu twórcy nie musieli powiększać grona głównych postaci, których i tak jest już ciut za dużo. Poza tym, taki manewr daje całkiem spore możliwości do zainscenizowania zabawnych sytuacji. Niestety twórcy DreamWorks wykorzystali to połowicznie, bowiem czwarta część przygód zielonego ogra ma dokładnie te same mankamenty i zalety co poprzednie kontynuacje. Przede wszystkim Shrek Forever, co chyba nie powinno nikogo dziwić, sprawia wrażenie kontynuacji „na siłę” (schemat ten sam: Shrek robi coś głupiego, a potem przez godzinę naprawia swój błąd popełniając kolejne, już mniejsze). Fabuła jest prosta, ale pomysł na czarny charakter (szczególnie na Szczurołapa z fujarką), pakty magiczne i inne cuda wianki wydają się mocno naciągane. Poza tym zaskoczyło mnie to, że ‘czwórka‘ kończy się tak jak poprzednie części, przez co w ogóle nie czuć, że to już ostatni odcinek. Po raz kolejny słyszymy „i żyli długo i było im zielono” i już, koniec. A przydałoby się jajcarsko-ckliwe zakończenie podsumowujące wszystkie części, oraz wyraźne „The End” na samym końcu (chociaż było to w jedynce..). Kolejna rzecz, film próbuje być bardziej śmieszny niż w rzeczywistości jest (choćby wspomniana wcześniej postać Szczurołapa i jego sposób na upolowanie ogrów). Można powiedzieć, że stary niedobry DreamWorks powrócił - znowu humor kuleje (nie chodzi o to, że jest obleśny czy ciężki, po prostu jest go niewiele lub jest mało zabawny) i w końcu znowu przez większość seansu wieje nudą. Na szczęście Shrek Forever ma kilka mocnych momentów, w których można popłakać się ze śmiechu. Nie jest ich wiele, ale trzeba przyznać, że dla tych kilku skeczów osła i genialnego kota warto ten film obejrzeć. Jerzy Stuhr i Wojciech Malajkat to chyba najlepiej dobrane głosy w polskim dubbingu, a w połączeniu z rozbrajającymi tekstami (Wiesz kiedy płaczę? Gdy myślę o mojej babci. Albo o małych kotkach. Albo o mojej babci, która karmi małe kotki. Albo o małych kotkach, które nie mają babci. Wtedy płaczę” – osioł do Shreka :P) ubaw gwarantowany. Tradycyjnie już najsłabiej wypada Fiona oraz przede wszystkim Shrek, któremu najwidoczniej rodzina nie służy :) Jest ciapowaty, ugrzeczniony, „poprawny politycznie”, taki trochę nudziarz, któremu myślenie włącza się dopiero po tym jak już dostanie kopa w zielony tyłek.

Przyznaje, uśmiałem się, raz nawet popłakałem się ze śmiechu, ale mimo wszystko jestem rozczarowany. Humoru mogło być więcej, a po Jak wytresować smoka miałem nadzieję, że DreamWorks zaserwuje Shreka choć trochę w tym nowym stylu (coś pomiędzy pierwszą częścią, a wspomnianą wyżej animacją). Poza tym rozczarowało mnie zakończenie, które w żaden sposób nie zamyka przygód zielonego ogra. Jak dla mnie, cały czas spokojnie można doczepić kolejny wątek (może „Shrek na wakacjach”?) co pewnie prędzej czy później się stanie. Obejrzeć jak najbardziej można, a jeżeli komuś podobały się poprzednie kontynuacje (mi średnio) to czwórka go nie zawiedzie. Aha, wersje 3D można spokojnie sobie darować – nie robi żadnego wrażenia, a zaoszczędzone pieniądze można przeznaczyć na jakieś papu. O samej animacji, muzyce itp. nie ma sensu się rozpisywać. Film wygląda bardzo ładnie, brzmi jeszcze lepiej – standard, wszystko na najwyższym poziomie.
::::::::::::::::: 6/10 ::::::::::::::::: Czytaj więcej »
| Saga Zmierzch: Księżyc w nowiu
05.07.2010 23:30 2 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Sale, Księżyc
Czytaj więcej »
| Blu-Ray, Avatar i takie tam
27.06.2010 22:48 0 wyświetleń 0 komentarzy Tagi: Film, Szkoda
 Z zakupem odtwarzacza Blu-Ray jest więcej zachodu niż mogłoby się wydawać. Z początku myślałem, że odłożę trochę grosza, jakby co rozbije na raty i dokupię odtwarzacz do kina domowego, które już mam. Nie wiem jakie ma parametry, ale chyba nienajgorsze skoro do tej pory trafiają się wydania dvd z takim dźwiękiem, że cały dom trzęsie się w posadach, a mnie po głowie kołacze się tylko "yeeahh!". Mój prosty plan został szybko zweryfikowany przez różne fora internetowe, z których dowiedziałem się, że moje kino domowe to system zamknięty z odtwarzaczem, który ma wbudowany amplituner i nie da się go ot tak wymienić (jest to praktycznie nierealne). Co gorsza, można do niego podłączyć tylko sygnał stereo bo nie mam wejścia optycznego 5.1 (więc nici z dźwięku w systemie DTS HD-MA). I tak okazało się, że jeśli chce mieć Blu-Ray to albo w wersji okrojonej albo trza kupić nowe kino domowe. Zdecydowałem, że kupię normalny amplituner, do tego odtwarzacz, i jakieś konkretne głośniki podłogowe coby w przyszłości nie mieć problemów z rozbudową. Po 2,3 miesiącach surfowania po forach internetowych i zadawania dziesiątek/setek pytań, złożyłem sobie konkretny zestaw, który.. może za jakieś 10 lat, jak będzie mnie na niego stać, to sobie w całości kupie :P Póki co zakupiłem pierwszy element czyli odtwarzacz Blu-Ray (który takim zwykłym odtwarzaczem do końca nie jest – PS3) oraz film do „pozachwycania się”. Jaki? Oczywiście Avatara, a jakże. Chyba każdy będąc w Saturnie czy innym multimedialnym markecie widział możliwości Blu-Ray’a. Odpalając Avatara wiedziałem, że będzie ‘ładniej’, ale jak na ekranie pojawiło się główne menu… osłupiałem. Przez dobre 5 min gapiłem się na fragmenty filmu i nie mogłem nadziwić się niesamowitą ostrością i bogactwem kolorów. Po necie krążą tapety z rozdzielczości 1920x1200 (np. ta tutaj), ale nie przypuszczałem, że na ekranie telewizora jakość będzie jeszcze lepsza! (co od razu utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje 27cali w HD Ready to zdecydowanie za mało). Oczywiście odpaliłem cały film i muszę powiedzieć, że znowu wgniotło mnie w fotel. Brak efektu 3D rekompensuje obraz mikroskopijnie dokładny, którego próżno szukać w jakimkolwiek kinie. Film w HD wygląda po prostu bajecznie wspaniale, wszystkie ujęcia z bliska zachwycają najdrobniejszymi detalami, a praca kamery jest wręcz fenomenalna (szczególnie w głębi Pandory i podczas bitwy). Avatar znowu mnie zachwycił i, co ważne, ponownie wciągnął. Prosta, ale jakże urzekająca z tego przygoda. Zgodzę się, że fabuła nie powala, ale trzeba pamiętać o jednym. Cameron powiedział „pokażę Wam coś, czego nigdy nie widzieliście” - widział ktoś? Ja nie, i dlatego uważam ten film za wielki, za kwintesencję rozrywki, której oczekuje od kina. To właśnie technologia, czyli 3D w Imxie, HD w domowych warunkach, pokazuje jak niesamowitą wizję miał Cameron oraz jak dokładnie i bezbłędnie ów technologia pozwoliła Cameronowi odzwierciedlić ją w swoim filmie. Mistrz. Wracając jeszcze do Blu-Ray – zaskoczyła mnie jakość dźwięku. Na tą chwile odtwarzacz mam podłączony do starego kina, który sygnał stereo rozbija dekoderem na 5.1. Wiadomo, takie oszukiwanie nijak ma się do prawdziwego 5.1, a jednak dźwięk w Awatarze wydał mi się o niebo lepszy od standardowego DTS w DVD. To, podobnie jak wysokiej jakości obraz, utwierdziło mnie w przekonaniu, że koniecznie musze wymienić stare kino na nowe i usłyszeć to w prawdziwej jakości HD (sąsiedzi nie będą zachwyceni). Odtwarzacz Blu-Ray do najtańszych nie należy, a i filmy potrafią przeczyścić portfel <(i>Avatar, bez żadnych dodatków, kosztuje 99zł). Ale warto, naprawdę. Co ważne, znalazłem w opcjach ciekawą funkcję podbijania zwykłych filmów na DVD do wyższej rozdzielczości! Musze przyznać, że widać różnicę i to nie małą. Odpaliłem sobie Transformersy, najpierw normalnie, potem przez Blu i jakość obrazu rzeczywiście jest lepsza (ostrzejsza). Biorąc pod uwagę wielkość mojej filmowej kolekcji (ponad 100 wydań lekko licząc), którą lubię co jakiś czas odświeżać, jest to opcja wręcz genialna. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego co ów system oferuje, choć trzeba przyznać, że generuje on kolejne zachcianki, a co za tym idzie koszta. Człowiek od razu chce większy telewizor, nowe kino domowe, więcej filmów. Szkoda tylko, że dla wszystkich zachcianek jest jeden mianownik, czyli „a świstak siedzi i zawija je w sreberka” :) Ale i tak jestem dobrej myśli - pierwszy element układanki mam, za drugi wezmę się pewnie w grudniu na święta. To tyle, jeżeli chodzi o drobne przechwałki.. :) A do Avatara jeszcze powrócę (ale już nie do filmu). Czytaj więcej »
| Starsze wiadomości »
|